![]() |
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
Meldunki z trasy Zdjęcia z Marszu dostępne są tutaj Ryszard Tunkiewicz donosi: 05.05.2009 Godz. 21.45. Dzisiaj ostatni etap... Po drodze zostałem jeszcze bardzo miło ugoszczony przez starostę gminy Turgiele i o godzinie 21.00 zakończyłem Marsz Do Korzeni. Trwał 34 dni, podczas których przeszedłem 1225 kilometrów. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy wierzyli we mnie i sercem byli ze mną. Godz. 6.55. Wczoraj przez pół dnia wędrowałem przez Wilno do Konsulatu i ledwo zdążyłem na spotkanie. Konsul przywitał mnie i przyjął niezwykle życzliwie, potem udzieliłem wywiadu dla Radia Znad Wilii oraz Kuriera Wileńskiego i ruszyłem dalej. Wyjście z miasta było bardzo nieprzyjemne, dopiero o godz. 21.00 zatrzymałem się na nocleg w pobliżu wsi Rudamina, przechodząc w sumie 31 kilometrów.
03.05.2009 Godz. 17.40. Melduję posłusznie, że dzisiaj o godzinie 17.00 "człowiek o stalowych nogach", minął tablicę z napisem "Wilno"! Wczoraj przeszedłem 15, dziś 20 kilometrów. Namiot rozbiłem w lesie, trzy kilometry od centrum miasta. Jutro pod Konsulatem oficjalnie kończę Marsz Do Korzeni, ale idę jeszcze dalej - do Najdun, z których pochodzi mój ojciec.
02.05.2009 Godz. 19.40. Dzień zupełnie rekreacyjny, zwiedzałem zamek i kąpałem się w jeziorze obok, sam na oczach chyba setek gapiów... :) Jestem w Lentvaris.
01.05.2009 Godz. 18.00. I tak niepostrzeżenie minął miesiąc mojej drogi... Spałem w Grendave, dziś ruch na szosie był duży, czułem początek długiego weekendu, trochę trudniej było mi przez to wędrować. Doszedłem do Troków, dzisiejszy etap miał tylko 23 kilometry, nie śpieszę się.
30.04.2009 Godz. 19.05. Dziś koniec marszu już po 26 kilometrach. Następne odcinki będą podobne. Weekend, relaks, cisza, tylko drzewa szumią i ptaki śpiewają. W poniedziałek, pod Konsulatem w Wilnie kończę Marsz.
29.04.2009 Godz. 20.30. Dzisiaj przeszedłem 36 kilometrów, ale do Wilna zbliżyłem się tylko o 25. Cóż, pomyłki kosztują... Na pocieszenie kąpałem się w Niemnie i znalazłem świetnie miejsce na biwak, pod wielosetletnim dębem, w głuszy takiej, że ostatni ludzie, którzy tu byli przede mną, to chyba wojowie w drodze pod Grunwald... :). A na Litwie gorąco dziś jak w Afryce. Godz. 9.25. Wczoraj po cichu myślałem o rekordzie, no i jest! Otwarta przestrzeń, silny wiatr w plecy, nogi niosły mnie same - "przefrunąłem" aż 56 kilometrów, na nocleg zatrzymując się dopiero pod Alytus. Sprawdziłem swoje możliwości, nie jest źle... :) Kilka nowych zdjęć (wykonanych przez osoby spotkane po drodze) pojawiło się przed chwilą w mojej wirtualnej "Galerii".
28.04.2009 Godz. 14.10. Wczoraj pokonałem 32 kilometry (w tym 10 do granicy i 22 już na terenie Litwy). Doszedłem w pobliże miejscowości Kalvarija, gdzie zatrzymałem się na nocleg. Całą noc wiał straszny wiatr i niestety nie ucichł w ciągu dnia. Udało mi się przekazać kolejną partię zdjęć, a zatem w "Galerii" można zobaczyć już niemal komplet fotografii wykonanych przeze na terytorium Polski.
27.04.2009 Godz. 18.30. Myślami wciąż jestem przy niebywale miłym pożegnaniu, które przygotował dla mnie wójt gminy Rutka - Tartak, lecz muszę teraz bardzo intensywnie skoncentrować się na drodze. Tak nieprzyjemnie, to chyba jeszcze podczas Marszu nie było. Idę "Via Baltika", TIR pędzi za TIR'em, kto tędy nie szedł z wózkiem, ten mnie nie zrozumie... :) Nie mam wyboru, ale jeszcze dziesięć kilometrów i skręcam w boczną drogę. Godz. 14.40. Tu Litwa, tu Litwa! Po bardzo miłym spotkaniu z wójtem gminy Rutka - Tartak, hojnie wyposażony w "wałówkę" i pożegnany przez wójta przy szlabanie, tuż po godzinie 13.00 przekroczyłem granicę i ruszyłem na Wilno! Licznik na przejściu granicznym pokazał 855 kilometrów, ale porównując jego wskazania ze słupkami przy drodze stwierdziłem, że zaniża wyniki o blisko 10 procent.
26.04.2009 Godz. 19.05. Kąpiel w Hańczy na dzień dobry i ciąg dalszy "Małych Bieszczad" - wciąż z góry i pod górkę, w sumie 22 kilometry. Jestem w Rutkach, nad Szepszutą, do granicy zostało mi 10 kilometrów, jutro Litwa!
25.04.2009 Godz. 21.50. Ostatnie dwa dni były w jednym bardzo podobne do siebie:
24.04.2009 Godz. 20.20. Piękny dzień, piękne widoki! Przestrzenie puste po horyzont, słychać tu tylko rechot żab i krzyk żurawi. Ale dzisiejsze skróty to już kompletna porażka! Drogi, które są na mojej mapie, w rzeczywistości albo nie istnieją, albo prowadzą donikąd, albo wymagają napędu na cztery koła... A mój wózek ma tylko dwa... :) Część dzisiejszego dnia przeznaczyłem na "prace domowe", zrobiłem między innymi "wielkie" pranie i cały wózek mam teraz obwieszony suszącą się bielizną... :) Nocuję pod Przeroślą, jutro rano jestem umówiony na spotkanie z wójtem tej miejscowości, a wieczorem zamierzam dojść do przejścia granicznego w Poszeszupiu. Jeżeli zatem nic nie pokrzyżuje moich planów, to w niedzielę rano przekroczę granicę polsko - litewską. Dzisiaj napisał o mnie serwis globtroter.onet.pl -> KLIKNIJ
23.04.2009 Godz. 21.15. Dzień bez zakłóceń, chociaż trochę błądziłem. To też ma swój urok, a trudności są wpisane w drogę. "Zaliczyłem" już pierwszą kontrolę Straży Granicznej, gdy idąc przez las doszedłem niemal do samej granicy. Widziałem tam samotnego wilka, ale przestraszył się mnie i zwiał... :). Za mną kolejne 32 kilometry, a od Szczecina już 757. O mojej wyprawie napisał dzisiaj portal Interia -> KLIKNIJ 22.04.2009 Godz. 19.55. Właśnie dowiedziałem się, że sieć sklepów www.e-horyzont.pl obiecała mi nowe buty tej samej marki jak te, w których idę - czyli Jack Wolfskin. Dziękuję bardzo! Poranek był mroźny, wykąpałem się w Jeziorze Mamry i od razu zrobiło się cieplej... :). Skręciłem do Węgorzewa na spotkanie z lokalną prasą oraz dziennikarzem Radia Olsztyn Przeszedłem 38 kilometrów, nocuję pod Baniami Mazurskimi.
21.04.2009 Godz. 20.50. Rano niespodzianka - zaproszenie do Urzędu Miasta w Reszlu, tam miła rozmowa z Burmistrzem oraz lokalną prasą i chwila odpoczynku przy kawie. Miasteczko jest pięknie utrzymane, zadbane i czyste - czuje się tu nastrój Cittaslow. A po drodze aż kilkadziesiąt
20.04.2009 Godz. 21.10. W nocy mróz, ale rozgrzała mnie zimna kąpiel poranna... Tutaj opublikowane zostały zdjęcia z sobotniego spotkania z Kubą i Magdą.
19.04.2009 Godz. 21.15. Tu słuchowisko z Jezioran: w nocy przymrozek, rano ciepła kąpiel w strumyku i w drogę. A na drogach spokój, zimno, pagórkowato.
18.04.2009 Godz. 20.30. Dzień zaczął się bardzo dobrze. Specjalnie na spotkanie ze mną przyjechał opiekun medialny Marszu - Kuba Terakowski z Magdą Zielony. Dwie godziny miłej rozmowy minęły niepostrzeżenie.
17.04.2009 Godz. 20.30. Staraniem Gminy Małdyty, oraz kadry Szkoły Podstawowej w Wielkim Dworze i sołtysa wsi, zorganizowano mi przesympatyczne spotkanie z uczniami. Później zasadziłem drzewko, które nazwaliśmy "Podróżnikiem", zjadłem pyszny, obfity obiad i po tym wspaniałym przyjęciu doszedłem aż pod Morąg. Za mną kolejne 36 kilometrów.
16.04.2009 Godz. 21.20. Błądząc mylnie poinformowany doszedłem w okolice Przezmarku. Dzisiaj na moim liczniku jest 39 kilometrów, a w sumie 517.
15.04.2009 Godz. 21.10. Ptaki poszły spać, to i "wilk" też idzie... :). Jestem koło Czernina, dzisiaj przeszedłem 27 kilometrów. Godz. 17.00. Jestem w lesie, na długiej prostej łączącej Białą Górę ze Sztumem. Przed chwilą zatrzymał się przy mnie samochód, którego pasażerowie czytali o Marszu Do Korzeni... :). Rano ostrożnie "ochrzciłem się" w Wiśle, ostrożnie - bo woda jest bardzo wysoka.
14.04.2009 Godz. 21.00. Wreszcie zszedłem z "Drogi Śmierci" - czyli szosy numer 22, efekty brawury kierowców aż nazbyt dobrze widać tam na drzewach...
13.04.2009 Godz. 20.10. Tu Samotny Wilk - tak mnie dzisiaj nazwano... :). Szedłem dzisiaj jak burza - 52 kilometry, w 13 godzin. Jestem za Starogardem Gdańskim, jutro przekraczam Wisłę. Od Szczecina dzieli mnie już 415 kilometrów.
12.04.2009 Godz. 20.50. 34 kilometry najpierw niezbyt przyjemnie, bo drogą główną, ale potem przez przepiękne lasy. Nocuję w Szlachcie.
11.04.2009 Godz. 21.15. 26 kilometrów, w tym 15 po piasku - jak nad morzem.
10.04.2009 Godz. 21.30. Jestem w Chojnicach, u dziennikarza portalu www.chojnice.pl, ale na noc - zgodnie z zasadami Marszu - idę spać pod namiot. Dzisiaj przeszedłem mniej niż zamierzałem, lecz sporo czasu zajęły mi rozmowy oraz wywiady. Absolutnie jednak nie uważam tego czasu za stracony... :). Myślę, że pójdę jednak do Gniewu zgodnie z pierwotną marszrutą Marszu, a stamtąd w dół Wisły do Mostu Knybawskiego, gdyż najkrótsza droga z Chojnic do tej przeprawy prowadzi wzdłuż trasy szybkiego ruchu, a wędrowanie poboczem nie jest ani przyjemne, ani bezpieczne.
09.04.2009 Godz. 20.45. Całą noc padało, ale wszystko wyschło podczas marszu. Po wyjściu z lasów musiałem pokonać bardzo nieprzyjemny odcinek - poboczem drogi szybkiego ruchu aż do Jaromierza koło Człuchowa, gdzie nocuję. Za mną kolejne 31 kilometrów, a w sumie ponad 270. Godz. 13.30. Dzwonił Kuba Terakowski, rozmawiał z pracownikiem promu w Gniewie, który potwierdził, że prom nie ruszy wcześniej niż z końcem kwietnia i uprzedził, iż na żadną inną przeprawę w tej okolicy liczyć nie mogę. Muszę zatem zmienić marszrutę tak, aby przekroczyć Wisłę przez Most Knybawski. Wciąż - zgodnie z koncepcją Marszu - śpię tylko pod namiotem, myję się i piorę w jeziorach, a telefon komórkowy doładowuję w sklepach. Na gruntowych i piaszczystych drogach ciągnę wózek, na asfaltowych pcham. Godz. 11.30. Właśnie dowiedziałem się, że z powodu wysokiego stanu wody, nie kursuje prom w Gniewie, gdzie zamierzam przeprawić się przez Wisłę. Mam nadzieję, że woda opadnie zanim tam dojdę, bo najbliższy Gniewu most jest dopiero w Knybawie, kilka kilometrów na południe od Tczewa.
08.04.2009 Godz. 21.25. "Szary Bóbr" - tak nazwano mnie gdy wychodziłem rano z lasu, po nocy w żeremiach... :). Dzień był trudny, pięć godzin wędrowania po piachu i kilka w deszczu. Dostałem dzisiaj od dobrych ludzi chleb, jajka, a nawet szynkę. Wózek sprawuje się doskonale, ja staram się mu dorównać... :). Za mną następne 32 kilometry, jestem pod Węgorzewem Szczecineckim.
07.04.2009 Godz. 21.20. Rano zimna kąpiel w jeziorze. Pogoda jest piękna, ale wiatr przeciwny. Dużo miłych rozmów po drodze. Dzisiaj przeszedłem 31 kilometrów, jestem za Bornem Sulinowem.
06.04.2009
05.04.2009
04.04.2009
|
Copyright © 2008 Stowarzyszenie Kreatywni Dla Szczecina. Wszystkie prawa zastrzeżone. |